piątek, 2 marca 2012

135. Propozycja odrzucona

Bromberg

Spotkałem się w środę z osobą, która złożyła mi propozycję wyjazdu do pracy do Frankfurtu. Myślałem, że to będzie jakaś poważna propozycja, niestety takowa nie była. Praca szkoleniowca w firmie komputerowej... Stawka głodowa, a zapieprz spory. Wolę ci ja moje śmieci niż gdzieś się po obcych landach szwendać. Jak już miałbym wyjeżdżać, aby kogoś szkolić, to odpowiadałaby mi jakaś uczelnia wyższa... W końcu się do takiej pracy przyzwyczaiłem...
Z prywatnej szkoły pozbyliśmy się jednego nieroba. W końcu dał się prezes namówić, aby wymienić go na lepszy model. Psuł tylko nam młodzież i renomę. A w dzisiejszych czasach bardzo łatwo stracić dobrą markę, trudniej ją odbudować.
Ostatnimi czasy roboty w przysłowiowy pip z reformą, którą zafundowała nam ta niedojda była minister edukacji. Takiego burdlu w szkolnictwie ponadpodstawowym dawno nie było. Zastanawiam się, kiedy to wszystko pieprznie. Ludzie boją się o pracę i słusznie, bo wielu z nich ją straci. Założenia i podstawy programowe mówią nam w prost, że będziemy kształcić kretynów. Ale cóż przysłowie starożytnych Czechów mówi: Głupim narodem łatwiej manipulować... Oj będą jeszcze to wszystko odkręcać, będą... Tak jak z matematyką na maturze...
Nic idę spać, bo Michał już mnie szturcha, że zbyt długo przed lapkiem siedzę. Ma rację... Dobranoc.

0 komentarze: